Ponieważ często o to pytacie, kolejny raz pomagamy świeżakom. O przygotowaniach do dziewiczego startu w tri pisaliśmy już wielokrotnie. Zarówno o tym „Jak ugryźć triathlon” (bB #6/2013), jak i o „Przygotowaniu do pierwszego startu” (bB#1-2/2014). Ważne jest zarówno opanowanie sprzętu dla trzech różnych dyscyplin, jak i działanie w czasie zawodów wg sprawdzonego schematu.

Przed wyjazdem na zawody warto dokładnie przemyśleć, co nam będzie potrzebne przed, w trakcie i po zawodach oraz przygotować odpowiednią check-listę. Musi powstać na tyle wcześnie, żeby zdążyć ze skompletowaniem. Polecam formę pisemną – daje to gwarancję, że nic nie umknie naszej uwadze w przedstartowym zamieszaniu, umożliwi też wprowadzanie korekt i poprawek w trakcie ostatnich przygotowań.
Na zawody zalecamy przyjechać przynajmniej jeden dzień wcześniej, i to nie tylko z racji wyspania się przed startem. Warto zaznajomić się z trasą poszczególnych etapów. Najlepiej popływać w akwenie, w którym będą rozgrywane zawody, jeśli będzie to możliwe, to zrobić objazd trasy rowerowej na rowerze lub samochodem, zobaczyć, na co trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę. Przyjrzeć się strefie zmian, jej usytuowaniu, ilości miejsca przypadającego dla każdego z uczestników, wejściom i wyjściom wraz z korytarzami przeznaczonymi do poruszania się w strefie. Zrobić sobie w głowie symulację swojego startu, zwłaszcza pobytów w strefie zmian. Przed wyścigiem, oprócz przestudiowania regulaminu zawodów i opisu tras (różnie to wygląda u różnych orgów), konieczna jest obecność na odprawie technicznej i uzyskanie najaktualniejszych informacji dotyczących zarówno zasad rywalizacji, jak i przebiegu tras. Trzeba pamiętać też o tym, że wprowadzenie rowerów do strefy zmian odbywa się dużo wcześniej, często w przeddzień zawodów. Po wprowadzeniu roweru zwykle nie można go już wyprowadzić, za t o w określonych godzinach przed startem można tylko wejść do strefy i uzupełnić swój ekwipunek.


1. Odpowiednio dopasowany do długości dystansu bufet to podstawa, nie zapominaj jednak, że izotoniki możesz uzupełniać na trasie w punktach odżywiania. Warto z nich korzystać

2. Zawsze jedź swoim tempem i nie przejmuj się, że ktoś cię wyprzedza. Często znacznie starsi zawodnicy potrafią mieć niezłą krzepę.


3. Nie popełni błędu ten, kto na pierwszy start wybierze się rowerem trekkingowym, ale przywożenie ze sobą zapięcia to już ostentacja - zapinać roweru w strefie zmian naprawdę nie trzeba.

4. Nie każdy walczy o zwycięstwo, większość mierzy się z samym sobą, bólem i dystansem. Oceń realnie swoje siły i nie pchaj się na przód stawki przed pływaniem, ponieważ lepsi zawodnicy po prostu po tobie przepłyną (nie muszę tłumaczyć czym to grozi na otwartym akwenie).


5. Zadbaj o szczegóły. Buty wpięte w pedały pozwolą zaoszczędzić czas w strefie zmian. Gumkami przyczep piętę buta do ramy i korby żeby utrzymały poziom. Poza tym na pewno o nich nie zapomnisz, kask z okularami zapnij na kierownicy.


Sprzęt i wyposażenie
W pływaniu, oprócz sprawdzonych wcześniej okularów pływackich, najważniejsza jest pianka. Większość startujących pierwszy raz zapewne będzie używać pianek, których spora część będzie pochodzić z wypożyczalni. Start bez pianki nie zawsze jest możliwy - odpowiednio wcześnie trzeba sprawdzić regulamin zawodów. „Drugą skórę” warto ubrać zarówno biorąc pod uwagę komfort termiczny, jak i poprawę wyniku. O piankach pisaliśmy w numerach bB#9/2013 i bB#4/2014, opisując modele dla dobrych pływaków, jak i dla tych z „tonącymi nogami”. Wypożyczalnie w Polsce działają coraz sprawniej, mają coraz szerszy asortyment i dobór odpowiedniej pianki z uwzględnieniem wymiarów i umiejętności pływackich jest możliwy nawet na odległość, choć zawsze obarczony ryzykiem niedopasowania.
Specjalny rower triathlonowy na pierwszy start – jak najbardziej tak, o ile organizator dopuszcza jazdę bez draftingu. No i o ile możemy sobie na to po zwolić. Sporo możliwości opisaliśmy w bB#3/2014, przedstawiając dziesięć rowerów tri. Na początek można też wystartować na typowej szosówce, bez żadnej modyfikacji, albo zastosować półśrodek – czyli przystosować rower szosowy do jazdy na czas modyfikując kokpit i siodło. O dopasowaniu pozycji na rowerze też znajdziecie dużo informacji w bB #3/2014 i bb#10/2012). Warto też zadbać o odpowiednie buty rowerowe – najlepiej na rzepy, tak, aby czas spędzony w strefie zmian był jak najkrótszy. Z wyposażenia rowerowego w przypadku używania kół z klasycznymi oponami i dętkami na pewno warto mieć zapasową dętkę i pompkę, najlepiej na naboje – gumę można złapać zawsze, zwłaszcza na fragmentach z gorszą nawierzchnią. Do tego kask i okulary, obowiązkowo.

Jeśli chodzi o bieg, to kluczowe są buty – sprawdzone i wygodne, w żadnym wypadku nie nowe. Najlepiej ze specjalnymi, rozciągliwymi sznurówkami umożliwiającymi szybkie ich założenie bez konieczności sznurowania. Czepeczka z daszkiem lub sam daszek przydadzą się zarówno w przypadku ostrego słońca, jak i deszczowej pogody.

A co ze strojem? Zdecydowanie najkorzystniej mieć na sobie od początku do końca jednoczęściowe wdzianko typu tri - przebieranie się w trakcie zawodów nie jest najlepszym pomysłem - niepotrzebnie wydłuża pobyt w strefie zmian. Podczas odcinków rowerowego i biegowego można używać skarpet, ale ich ubieranie po pływaniu też spowoduje stratę minimum kilkudziesięciu sekund w strefie zmian. Jazda na rowerze i bieg w samych butach bez skarpet to indywidualna sprawa, decyzja w tym względzie musi być konsekwencją przyzwyczajeń treningowych. Może warto zacząć się przyzwyczajać przed startem?

Bardzo ważne jest schludne przygotowanie wszystkiego, co niezbędne na stanowisku w strefie zmian. Osobno powinniśmy przygotować sprzęt na zmianę po pływaniu. Najlepiej wszystko na rower mieć już na rowerze, od przyklejonych lub włożonych do odpowiednich torebek na ramie żeli i batonów energetycznych, poprzez bidony, aż do kasku z okularami, zawieszonego na kierownicy i wpiętych w pedały butów. Przy takim przygotowaniu po pływaniu wbiegniemy do strefy zmian, zdejmiemy do końca piankę, wkładamy kask i okulary (koniecznie przed zdjęciem roweru z uchwytu!), zdejmiemy z niego rower i wybiegniemy, buty ubierając już po wskoczeniu na rower poza strefą zmian. Warto przed zawodami potrenować ubieranie butów już w trakcie jazdy na rowerze. Z kolei po rowerze czeka nas odwieszenie roweru na stojak, zdjęcie kasku lub jego zmiana na czapeczkę i szybka zmiana butów, a jeśli już zdjęliśmy je dojeżdżając do strefy, to tylko wskoczenie w buty biegowe. I ewentualnie zabranie żeli czy batonów na odcinek biegowy.

Kluczowe podczas zawodów, oprócz przygotowania psychicznego, fizycznego i sprzętowego, jest właściwe gospodarowanie swoimi siłami podczas wyścigu. Każda z dyscyplin ma swoją specyfikę, oprócz tego istotna jest kolejność. Odcinek pływacki trzeba przepłynąć spokojnie, na miarę swoich możliwości. Po wyjściu z wody podczas biegu do strefy zmian niektórzy mają kłopoty z błędnikiem, ale ze zmianą na rower generalnie nie powinno być problemu. Trzeba tylko spokojnie zacząć odcinek rowerowy i dopiero potem docisnąć, żeby uzyskać właściwe tempo. Gorzej jest z przestawieniem się na bieg po rowerze, zwłaszcza na początkowych kilkuset metrach. Dlatego końcówkę roweru warto pojechać spokojniej, początek biegu też powinien być bez napinki. Z tego powodu właśnie podczas przygotowań trening zakładek rower–bieg jest tak ważny. Triathloniści wywodzący się z roweru mają tendencję do zbyt mocnego pojechania odcinka rowerowego – tutaj chcą nadrobić stratę po pływaniu i wypracować dobrą pozycję na bieg. Tylko że potem na biegu bywa kiepsko. Widziałem wielu takich, którzy źle rozłożyli siły i ostatnie kilometry truchtali lub nawet szli powłócząc nogami i wypatrując upragnionej mety.

Nie wolno zapominać o jedzeniu i piciu – podczas pływania nie ma potrzeby (ani możliwości) uzupełniania zapasów (picia wody, w której się płynie nie polecamy), najwięcej należy jeść i pić na rowerze – jest to najłatwiejsze, a o uprzednim przygotowaniu żeli i bidonów pisaliśmy wcześniej. W czasie biegu też nie ma problemu, orgowie zwykle dbają o odpowiednią ilość właściwie zaopatrzonych bufetów na odcinku biegowym. Trzeba tylko pilnować częstotliwości i ilości.

Jako podsumowanie przytoczę słowa Marcina Koniecznego – jednego z najlepszych polskich triathlonistów-amatorów (jego porady dotyczące biegania możecie przeczytać w bB#4/2014), które zapadły mi w pamięć podczas pierwszego spotkania z Nim: - Na zawodach robię dokładnie to samo, co na treningu, tylko w warunkach rywalizacji z innymi. Nic więcej.

Dodano: 2015-06-25

Autor: Zbyszek Mossoczy, zdjęcia: Piotr Nowakowski/Sport Evoution

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy