Dla wielu triathlonistów bezpośrednią motywacją do odwiedzenia specjalisty od bikefittingu jest problem z niewygodnym siodełkiem i bólem w dolnej części pleców. Dobór siodełka oraz ustawienie go w komfortowej pozycji zawsze stanowi przełomowy punkt w procesie ustawienia roweru. Sposób podparcia kolarza na siodełku związany jest z budową anatomiczną miednicy. Jadąc w pozycji triathlonowej, w mocnym pochyleniu, siedzimy inaczej niż na szosówce. Główny ciężar ciała spoczywa na gałęziach kości łonowych, a nie na guzach kulszowych. Wraz z tkankami miękkimi i spojeniem łonowym tworzą one tzw. kąt podłonowy (u kobiet łuk łonowy), na którym skupia się nacisk podczas siedzenia w pozycji aero.



Siodełko szosowe
W pozycji szosowej, ze względu na mniejsze pochylenie tułowia, miednica wspiera się na guzach kulszowych. Ich rozstaw w odniesieniu do ruchomości w tym rejonie ma ogromne znaczenie dla komfortu. Ciężar ciała bardziej powinien opierać się na tylnej części siodła, a nie jak w przypadku triathlonu na przedniej. Przy przechodzeniu do dolnego chwytu punkt podparcia w naturalny sposób przenosi się na przód ze względu na zwiększenie przodopochylenia miednicy.




Siodło szosowe w triathlonie
Jazda na siodełku szosowym w zbyt agresywnej pozycji triathlonowej powoduje drastyczne zmniejszenie powierzchni podparcia ze zwiększeniem nacisku jednostkowego w przedniej części siodełka. Obniżenie siodła w poziomie nie rozwiązuje problemu. Choć jednostkowy nacisk maleje, to miednica ześlizguje się w przód. Powierzchnia styku pozostaje niewielka a ogólny koszt utrzymania pozycji wzrasta poprzez napięcie mięśni ramion i grzbietu.




Pozycja zrównoważona
Przy prawidłowo ustawionej pozycji triathlonowej i zastosowaniu ergonomicznego siodła, efektywna powierzchnia wykorzystania jest duża. Gałęzie kości łonowych powinny stabilnie opierać się o środkową część siodła. Ważne jest aby czubek siodełka pozwalał na odbarczenie wrażliwych struktur przedniej części siodła, ale nie był na tyle szeroki by powodował otarcia po wewnętrznej stronie ud.



Kształt kości łonowych jest silnie zindywidualizowany anatomicznie. Liczne guzki i wybrzuszenia kostne w tym rejonie, będące miejscem przyczepu tkanek miękkich, tworzących dno dla miednicy, a także osobniczy przebieg naczyń krwionośnych i nerwów sprawiają, że nawet u osób o podobnym rozstawie gałęzi k ości łonowych, podobnym poziomie ruchomości miednicy i zbliżonych ustawieniach pozycji,„czucie siodła” może być różne. W pozycji triathlonowej, ze względu na mały obszar podparcia miednicy, stosowanie siodeł szosowych jest błędem. Sprawdzą się one na początkowym etapie dopasowania, kiedy pochylenie tułowia nie jest za duże.


Wraz ze wzrostem pochylenia docisk na czubek siodła zwiększa się, a powierzchnia efektywnego podparcia zmniejsza. Na siedzenie na małej powierzchni podparcia wpływ może mieć także zbyt ambitna pozycja, która często nie jest adekwatna do poziomu sprawności. Nawet przy prawidłowo ustawionej wysokości siodła, zbyt niskie położenie kokpitu powoduje dyskomfort. Słaba zdolność do przodopochylenia obręczy biodrowej sprawia, że kolarz nie wspiera się na siodełku w sposób, do którego zostało ono zaprojektowane. To zawsze łączy się z bólem, zwłaszcza w przypadku stosowania siodeł szosowych zamiast triathlonowych. Obniżanie czubka siodła w dół i kombinacje z ustawieniem tułowia w poziomie pomagają, ale nie rozwiązują problemu. Zbyt duże pochylenie siodełka nosem w dół powoduje ześlizgiwanie się, co wywołuje przesuwanie się całej pozycji w przód. Aby temu przeciwdziałać, zawodnik zapiera się o podłokietniki, powodując wzrost napięcia mięśni grzbietu, w związku z czym pozycja nie jest efektywna ani wygodna.


Zdarza się także, że chcąc uniknąć dyskomfortu przedniej części ciała i ześlizgiwania się, zawodnicy wyginają plecy w odcinku lędźwiowym do tyłu i w górę. Automatycznie wywołuje to przeciążenia w obrębie mięśni i więzadeł stabilizujących miednicę podczas pedałowania. Dodatkowo wpływa to negatywnie na pracę mięśnia pośladkowego wielkiego, odgrywającego ważną rolę w fazie nacisk u na pedały. Ustawienie w poziomie należy odnosić do doświadczenia i agresji pozycji triathlonowej. Zwykle dla sylwetki początkującego, przy pochyleniu tułowia rzędu 28 stopni, pochylenie siodła triathlonowego wynosić powinno około 2-3°; przy kącie 25° to 3,5-4,5°, a przy pochy leniu 20-22 stopni to 4,5–6° (pod warunkiem prawidłowego ustawienia sylwetki). Granicą ustawień jest zsuwanie się oraz moment, w którym zawodnik „przestaje siedzieć i zaczyna wisieć.” Współczesne siodła triathlonowe tworzone są na podstawie badań z użyciem mat tensometrycznych, badających nacisk na siodełko w poszczególnych strefach podparcia. W przypadku triathlonu jest to przednia część siodła. Wyniki badań są zbieżne u większości producentów topowych siodeł do triathlonu. Koncepcja jest jasna – siodełko dla triathlonisty ma zapewnić maksymalnie duże podparcie na kościach łonowych i tkanek miękkich budujących dno miednicy z jednoczesnym odbarczaniem nerwu sromowego i naczyń krwionośnych okolicy krocza. Innymi słowy - siodło triathlonowe powinno być szersze z przodu, zamknięte w trójkącie (odpowiadającym rozchodzeniu się łuków kości łonowych połączonych z guzami kulszowymi) z dużym kanałem przez środek i obłymi krawędziami. Szeroki kanał zmniejsza nacisk na przechodzące płytko pod skórą zakończenia nerwu sromowego, zaopatrującego w czucie to miejsce, na którym miednica styka się z siodłem. Nie bez znaczenia jest także ochrona gruczołu krokowego.


Z praktycznego punktu widzenia istotne jest również zagadnienie „przyzwyczajania się do siodełka”. U triathlonistów przywykłych poniekąd do permanentnego dyskomfortu odpowiedź na pytanie: czy siodełko jest złe i czy jeszcze się do niego nie przyzwyczaiłem nie należy do łatwych. Jeśli przy prawidłowo ustawionym rowerze zawodnik czuje znaczny, punktowy nacisk powodujący dyskomfort na krocze lub pachwiny ulegają obtarciu po wewnętrznej stronie uda – można wykluczyć błędy w dopasowaniu. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek symptomy urologiczne jest to oznaką poważnego problemu. Gdy siodło jest nowe lub zawodnik dopiero rozpoczyna przygodę z tym sportem, to „obolałe” odczucie rozlane na dużej powierzchni należy uznać za normalne. W takim wypadku pozostaje tylko jedna rada – jeździć. Zwykłe uczucie „siedzenia na siniaku” mija po około trzech miesiącach regularnych treningów.


Wraz ze wzrostem pochylenia tułowia zmienia się anatomiczny punkt podparcia. W pozycji szosowej (zdjęcie po lewej) miednica opiera się o guzy kulszowe. Przy oparciu na lemondce ciężar ciała przesuwa się w przód w kierunku czubka siodła. Siodło triathlonowe o klasycznej konstrukcji (zdjęcie środkowe) tylko w niewielkim stopniu poprawia problem. Dedykowane siodło do triathlonu (zdjęcie po prawej) pozwala na komfortową pracę w agresywnej pozycji i anatomiczne podparcie w obrębie łuku podłonowego z jednoczesnym odbarczeniem wrażliwych tkanek miękkich.

artykuł ukazał się w magazynie bikeBoard nr 5/2015

Dodano: 2015-12-01

Autor: Tekst: Jarosław Dymek, bikefitter Veloart

Tagi: triathlon, fitting

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy